A dziękuję, teraz już osom, ale ze dwa wieczory picia zajęło mi otrząśnięcie się z tego wszystkiego:D. Mogło być lepiej z zaliczeniami, ale sesja mi poszła w sumie nawet megadobrze, bo obydwa egzaminy na 5.

Spoiler alert odnośnie wszystkich przyszłych końcówek semestru: jeśli się liczy, że do 15 zaliczeń w ciągu dwóch tygodni można się zacząć przygotowywać w weekend poprzedzający owe dwa tygodnie (……………sensu w tym zdaniu nie zaobserwowano, how do u Polish) i wszystko przejdzie się na luziku oraz z dobrymi ocenami, to się można zdziwić trochę. Heheh.
Bosz, wiesz jakie to wykańczające wszystko było. Naprawdę z przyjemnością zamiast tego trzasnęłabym sobie jakieś maturki /douchebag mode, przepraszam wszystkich stresujących się maturą.
Już w piątek znowu wracam na uczelnię, co prawda po pełnych dwóch tygodniach ferii, ale ughhhhhhh. Nawet planu jeszcze nie mam. Jak mam żyć w takiej niepewności.